Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji Ostrów Mazowiecka Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji Ostrów Mazowiecka

Po tzw. skojarzeniach, czyli 5. kolejka siatkarzy

Utworzono dnia 02.12.2018
Czcionka:

2 grudnia rozegraliśmy przedostatnią tegoroczną kolejkę Bank Spółdzielczy Ligi Siatkarzy Amatorów. Zmian gwałtownych w tabeli nie zanotowaliśmy.

 

Część pierwsza - Mission Impossible - QFLE - DT WĄSEWO. 

Pierwszy mecz i największe emocje całego dnia. Mimo szczerych chęci Qfli po raz kolejny wygrała młodość. I o ile jeszce w pierwszym secie można było liczyć na tzw. suprajz, to już set drugi okazał się naprawdę mission impossible dla Qfli.

Część druga - Leczenie Kanałowe - WICHER SADOWNE - BROK. 

Bolało jak wiercenie. Wicher podszedł do meczu z Brokiem, jakby już z pierwszym gwizdkiem było wiadomo, że Wichrowi „się należy”. Okazało się, że faceci z Broku o tym nie wiedzieli - ktoś im zapomniał powiedzieć, czy coś takiego… .  W efekcie Wicher się męczył, lecz tym razem bez wpadki… i teoretycznie wciąż jest liderem (chociaż w praktyce prowadzi, mający jeden mecz więcej DT Wąsewo).

Część trzecia - Flaki z olejem albo Zbrodnia i Kara - BROK - FUZJA. 

Nuda, nuda, nuda na przebicia. Bez werwy z żadnej strony. O ile Brok przyzwyczaił, że gra na minimum emocji, to Fuzja mimo eleganckich akcentów w postaci Ewy i Magdy też bez życia. Brok ewidentnie popełnił zbrodnię w drugim secie, którego, po prawdziwej przecież walce w końcówce pierwszego seta, oddał jak pierwszoklasista na zasadzie - „no co ty gópi - w szczepionkę”. I w tie-breaku przyszła Kara. A bylo chyba wygrane.

Część czwarta - Kiler 1 i Kiler 2 (w pakiecie taniej;) - RUBINEK I ABSOLWENCI - FUZJA.

Jak w filmie „Kiler” - raczej śmieszniej niż straszniej, czyli dobra zabawa i szybko mijający czas, ale tylko dla jednej ze stron. Fuzja chyba zmęczona ale też bez wiary, zaś Rubinek rekompensuje sobie fatalny występ sprzed tygodnia i znowu budzi w sobie siłę, i… nadzieję na bardzo dobre miejsce w tabeli na koniec sezonu.

Część piąta - My jesteśmy krasnoludki, hoopsa sa, hoopsa sa - LICEAL - FORTE.

Wciąż czekamy, kiedy faceci z „elitarnej” jakby nie było (bo z tradycjami - np. ja tam uczęszczałem;) okażą się być Facetami przez duże „F”. Walkover!!! Tak się po prostu nie godzi, jeśli jeszcze to słowo jest w LO znane. Inaczej się umawialiśmy. Niektórzy na ten mecz jechali ponad sto kilometrów. Nic więcej.

 

Terminarz tutaj.